piosenka na mundial

Piosenka na Mundial

Pinky Loops to optymistki! Nawet, gdy zbliżają się mecze polskiej reprezentacji podczas mistrzostw świata w piłce nożnej. Stąd pomysł nagrania utworu Olé, Olé, Olé czyli popularnej wśród kibiców piłkarskich piosenki pochodzenia hiszpańskiego.

Jak w roku 1982 doniosła hiszpańska gazeta La Vanguardia, jej pierwsze wykonanie miało miejsce podczas meczu finałowego ligi hiszpańskiej, gdy to Real Sociedad zdobywał mistrzostwo, a kibice na stadionie Atotxa Stadium w San Sebastián zaintonowali „Campeones, campeones, hobe, hobe, hobe”, co oznacza „Mistrzowie, mistrzowie, jesteśmy najlepsi”. Trzy ostatnie słowa pochodzą z języka Basków. Piosenka zdobyła popularność w całej Hiszpanii jako „Oé, Oé, Oé”, co później wpływy obce oraz media przeinaczyły na „Olé, Olé, Olé”.

Posłuchajcie Pinky Loops w swojej wersji (oczywiście z looperem) i trzymajcie kciuki za naszych! A jak się nie uda, to wiadomo: „nic się nie stało”!

Reklamy
Pinky Loops elektryczny duet z looperem

Yamaha musicians

Teledysk i najnowsza piosenka „Polifonic” duetu Pinky Loops  zbiera bardzo dobre recenzje i coraz częściej można przeczytać pochlebne artykuły w prasie. Lokalne, bydgoskie gazety: Express Bygoski i Gazeta Wyborcza oprócz walorów muzycznych doceniają scenerię nakręcenia clipu, czyli Młyny Rothera. Jest to bardzo przestrzenny budynek, znajdujący się w centrum Bydgoszczy, na Wyspie Młyńskiej, lecz zamknięty dla mieszkańców z powodu modernizacji obiektu.

O Pinky Loops napisano też na brytyjskim portalu Yamaha Musicians, jest to pierwszy anglojęzyczny artykuł napisany o bydgoskim duecie:

https://yamahamusicians.com/pinky-loops-female-string-duo-from-poland-combining-classical-with-electronica/

 

Teledysk w bydgoskich Młynach Rothera

W samym sercu Bydgoszczy, na Wyspie Młyńskiej stoją potężne, zabytkowe Młyny Rothera, których historia sięga XIX wieku.

W murach tego ogromnego obiektu duet Pinky Loops nagrał teledysk do swojego najnowszego utworu pt. „Polifonic”.  Wszystkie dźwięki na tym nagraniu wykonane zostały jedynie na widocznych w teledysku instrumentach: skrzypcach i wiolonczeli. Dziewczynom do tworzenia muzyki towarzyszy looper, czyli elektroniczne urządzenie do tworzenia pętli muzycznych.

Polifonic to energetyczna kompozycja, w której puls nabijany na podstawkach instrumentów przywodzi na myśl marokańskie rytmy. Natomiast długie frazy smyczkowe idealnie wpasowują się do ogromnej przestrzeni Młynów Rothera.

W teledysku zatańczyła choreograf, pedagog i założycielka bydgoskiej szkoły tańca „5 element” Magdalena Przepierska.

Projekt zrealizowano dzięki wsparciu finansowemu miasta Bydgoszczy.

 

 

 

W obiektywie Anny Łukaszewicz

Przy okazji kręcenia teledysku do nowego utworu, duet smyczkowy Pinky Loops miał sesję zdjęciową w  Młynach Rothera, które znajdują się na Wyspie Młyńskiej w Bydgoszczy. Nie było łatwo, ponieważ w trakcie zdjęć była bardzo niska temperatura powietrza. Jednak surowe, przestrzenne wnętrza tego budynku warte były poświęceń. Autorem sesji fotograficznej była bydgoska portrecistka Anna Łukaszewicz.

Historia potężnych budynków dawnych młynów Rothera sięga pierwszej połowy XIX w. Obecnie trwa rewitalizacja kompleksu. Niebawem opublikowany będzie teledysk, w którym zobaczyć będzie można więcej z tego zapierającego dech w piersiach miejsca!

 

Koncert w Starym Tartaku

Zapraszamy na koncert elektrycznego duetu Pinky Loops oraz zespołu The Echoes Project (Pink Floyd Tribute Band).

O artystach pisze Iławski Dziennik Internetowy – infoiława.pl:

Pinky Loops to duet elektryczny grający na instrumentach smyczkowych: skrzypcach (Marta Lutrzykowska) i wiolonczeli (Joanna Czerwińska). Obie są profesjonalnymi muzykami. Tym, co je wyróżnia, jest fakt, że grają z wykorzystaniem urządzenia o nazwie looper. Służy ono do nagrywania na żywo partii muzycznych, które następnie są zapętlane, dając podkład do kolejnych zagranych fraz. Dzięki temu rozwiązaniu grane przez dziewczyny własne aranże muzyczne są ciekawe i niestandardowe. Wybrana do ich projektu muzyka jest wszechstronna. Można usłyszeć m.in. piosenki Stinga, Michaela Jacksona, ACDC, czy też utwory muzyki filmowej, jak np. z filmu Incepcja. Dodatkowym elementem wizualnym duetu jest kolor różowy, lecz nie jest on przewodni. A dlaczego Pinky Loops? Pinky, bo looper ma różowe elementy, a jest on trzecim członkiem zespołu. A dlaczego Loops? Wiadomo, „loopuje” znaczy zapętla.

Z kolei The Echoes Project to zespół tribute-bandowy grający muzykę Pink Floyd. Powstał w Bydgoszczy w 2012 roku. Po zmianach osobowych dopiero w 2014 roku rozpoczął pracę nad swoim projektem, jakim był Bydgoszcz The Wall Show. Koncert został zorganizowany z okazji 25-lecia obalenia muru berlińskiego, ale przede wszystkim zmian politycznych, które miały miejsce w Polsce. Koncert zespołu w Starym Tartaku będzie kameralny. Zamiast 11 muzyków TEP zagra tylko 5. Będą to: Tymon Czerwiński – gitarzysta, Kamil Kuliński – wokalista, Dariusz Chojnacki – gitara basowa, Mateusz Szałkiewicz – instrumenty klawiszowe, Piotr Jaracz – bębny. TEP zagra większość utworów z albumu „The Wall”. Zostały one przearanżowane na mniejszy skład.

Koncert odbędzie się w Starym Tartaku w Iławie w piątek, 13 kwietnia 2018 o godz. 19:00.

Poniżej kilka nagrań z dokonań TEP oraz Pinky Loops:

The Echoes Project:
https://youtu.be/9dKVHrvr2Qs

Pinky Loops:
https://youtu.be/DgyMdgrKJtU

 

pinky loops i echo

Dzień Kobiet z Seatem

Muli-Salon Reiski czyli bydgoski salon samochodowy zaprosił Kobiety Biznesu na celebrację Dnia Kobiet z nowym SEAT-em Arona. To był wieczór pełen atrakcji.  Na gości czekał pyszny catering. Panie mogły skorzystać z rad stylistek i makijażystek. Były też konkursy z nagrodami. Oprócz prezentacji nowego modelu Seata, wrażeń dostarczył energetyczny występ elektrycznego duetu smyczkowego Pinky Loops. Dziewczyny grające na elektrycznych skrzypcach i wiolonczeli z towarzyszeniem „loopera” zagrały kilka wyrazistych i dynamicznych utworów.

Koncerty Pinky Loops i EjPiEj

Duet Pinky Loops i zespół EjPiEj połączył swoje siły, aby wspólnie (oprócz solowych setów) zagrać na trzech koncertach, które odbyły się w bydgoskim klubie Eljazz, Piwnicy Kulturalnej w Kwidzynie i Szwalni w Sztumie. Powstało z tego bardzo ciekawe i energetyczne połączenie instrumentów smyczkowych z muzyką rockową.

Bardzo pochlebna recenzja z koncertu w Piwnicy Kulturalnej Spichlerz autorstwa Pawła Wiśniewskiego ukazała się w gazecie Puls Kwidzyna:

Można by przypuszczać, że występ będzie się składać ze smętów i porannego pitolenia. Jak ktoś tak myślał, to nie myślał. Jemu się tylko zdawało.

W repertuarze Pań z Pinky Loops można znaleźć wszystko, poza tymi dwoma wyżej wymienionymi atrakcjami. Zaczęło się się mocno swingowo. Klasyk lat 60-tych wykonywany przez dziesiątki artystów, czyli „HIt The Road Jack”. Ale zagrać to na smyczkach? Czemu nie, proszę bardzo. I powiem, że wyszło to kapitalnie. I do tego te dźwięki różowych szpilek, które „robią” za beat – prawie jak stopy Demolki (też swoją drogą z Bydgoszczy). To już kolejne bardzo ciekawe odkrycie muzyczne z tego miasta.

Nic tak dobrze nie robi jak przejście z klasyka swingu do klasyka lat 80-tych… i to klasyka elektronicznego. „Sweet Dreams” też grany i ograny do obrzygania. niby się to zna na pamięć, niby skandal, bo MM to nagrał i sprofanował. Niby nic nowego się nie da z tym numerem zrobić. A tu niespodzianka – DA SIĘ. Jak się Polak weźmie… to się da, a jak dwie Polki się wezmą… to już w ogóle się da bez najmniejszego kłopotu. Dźwięki instrumentów smyczkowych mają tą cholernie piękną cechę, że potrafią wywołać niemal natychmiast ciarki na każdej (prawie) części ciała. W tym utworze to wyszło cudownie, choć nie był to szczyt możliwości.

W repertuarze Panie mają nie tylko takie klasyki. Mają również muzykę z filmów. Na pierwszy ogień poszedł motyw z PULP FICTION. Ten motyw co jest w filmie podczas napisów początkowych i track gitary zagrany na skrzypcach – brzmi niesamowicie pięknie i grając go trzeba naprawdę mocno „wymiatać”. Z jednej strony jest człowiek zahipnotyzowany dźwiękami a z drugiej chciałby do tego sobie poskakać. I jak tu żyć Panie Naczelniku? Świetna aranżacja utworu. Życie to nie bajka, ale klimat filmowy utrzymał się nadal.

Requiem dla snu. Clint Mansell stworzył przegenialną ścieżkę dźwiękową do tego filmu. Móc te dźwięki usłyszeć na żywo, odegrane z pasją i do tego z niesamowitą subtelnością oraz delikatnością – to był prawie szczyt. Dziękuję, że dane mi było usłyszeć te kompozycję na żywo

Następny utwór pokazał dobitnie, że własne kompozycje są równie dobre jak aranżacje coverów. Trochę taki niepokorny, trochę tajemniczy i zarazem „walcowaty”. Taki trochę ciężki, przygniatający i zarazem bardzo ciekawy – takie moje odczucia.

Następne dwa utwory w oryginale nie należą do moich ulubionych. Sting „Shape of my heart” i „Happy” – kawałek, który był w lato męczony do znudzenia w każdej stacji radiowej. Na szczęście aranżacje Asi i Marty były dużo lepsze od oryginałów i podobały się.

I wtedy nastąpił „creme de la creme” wieczoru. Apocalyptica i utwór „Hope”. Na cztery wiolonczele ten utwór niszczy miażdży i bombarduje wszystko w promienie stu tysięcy jednakowych miast. Ale połączenie w tym utworze dźwięku ostrej wiolonczeli i delikatnego dźwięku skrzypiec… sprawiło, że zgłupiałem. Które wykonanie jest lepsze? Nie wiem. Dla mnie oba genialne.

Panie zagrały również medlay z twórczości biało-czarnego murzynka czyli Misia Dżaksona, fragment ze ścieżki filmowej „Incepcja” i na zakończenie ACpiorunDC.

I wtedy na scenie pojawili się Panowie – Adam, Piotr i Arek, aby razem wykonać trzy utwory wspólnie. Dźwięki instrumentów smyczkowych są przepiękne i przecudowne. Tak samo jeśli chodzi o muzykę rockową, ale jeśli te dwa gatunki spotkają się w jednej chwili to powstaje coś niewyobrażalnie cudownego. Utwory z repertuaru EjPiEj – Andrzej i Alternatywa – nabrały zupełnie innego pełniejszego wymiaru, nowego kształtu. To było piękne zakończenie magicznego wieczoru.

Tak jak całe życie nie cierpiałem koloru różowego (w każdym odcieniu), tak dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest coś co jest PINKY i to mnie się podoba. A ja to kupuję po całości. Pozostaje czekać na jakieś wydawnictwo na krążku.

Arkadiusz Rogowski i #ROGATEGRANIE + Janek Górny + Krzysztof Sępioł i #PIWNICAKULTURALNA – dzięki za organizacje takiego koncertu w Kwidzynie. Marcelina Czarnecka i Aleksandra Król-Rogowska za czas i miłe blablabeer po koncercie. Adam Meryk, Piotr Podlewski i Rogaś za możliwość usłyszenia EjPiEja w nowej, innej odsłonie. A szczególne podziękowania dla głównych aktorek wieczoru – Marty Lutrzykowskiej i Asi Czerwińskiej. Zderzyć się z Waszą muzyką to najczystsza przyjemność.